Najprawdopodobniej najlepsze seafood w Trójmieście- Seafood Station Restaurant Sopot

Nie zapomnę czasów gdy Mario namawiał mnie, wręcz błagał, żebym spróbowała krewetki czy kalmara, nie mówiąc już o ośmiornicy… Tak, były takie czasy. Dawno, bo jakieś chyba osiem lat wstecz, ale były …

I wiecie co?! Nie mogę przestać mu dziękować, że w końcu mnie przekonał, niemal zmuszając (znał mnie na tyle i wiedział, że w końcu mu podziękuję). I podziękowałam, a właściwie dziękuję za każdym razem jak trafiamy w takie miejsce jak…

Seafood Station Restaurant

Seafood Station jest miejscem serwującym wyśmienite, prawdziwe i naprawdę fajne owoce morza. Nie jest żadną restauracją przez duże “R”. Nie jest też żadnym, ostatnio bardzo modnym fine dininig. Jest po prostu Seafood Satation Restaurant. A my bardzo lubimy takie miejsca. Inne, ciekawe, a do tego nieprzeciętnie pyszne.

Wybraliśmy się tam na świętowanie naszej rocznicy ślubu. Wiedzieliśmy, że będzie to strzał w dziesiątkę. Nie tylko pod względem podniebienia. I tak rzeczywiście było.

Kuchnia

Do wyboru do koloru, wszystko oczywiście w kolorach owoców morza. Począwszy od tatara ze śledzia, łososia, przez rybnego burgera, aż po ośmiornicę, czy małże św. Jakuba.

Na przystawkę prosimy o tatar ze śledzia (25,-), Śledź chyba bardzo dał radę bo nie załapałam się na żaden kąsek. Co więcej, nie zorientowałam się nawet kiedy zniknął z talerza mojego małżona. Ja zamówiłam tajską zupę seafood, wciąż nie mogę się od niej uwolnić (29,-). Zjadłam / wypiłam już chyba kilka dobrych litrów tajskiej zupy typu seafood, ale gdybym miała szczerze powiedzieć, gdzie była najlepsza??? Nie potrafię. Ta, na pewno była wyśmienita i chyba jedna z lepszych, jeżeli nie NAJ. Lekko pikantna, dość kremowa, ale bez przesady, a owoce morza były widoczne, a nawet bardziej. Nie, nie trzy na trzy. Czytaj trzy krewety i trzy gumowate kalmary. Bardzo aromatyczna, wyrazista i gęsta, taka jaką uwielbiam.

Na danie główne zamówiłam baby kalmary z sosem spicy-mayo (49,-). Uwielbiam i chyba nigdy się nie odkocham. Gdzie tylko jest możliwość zamawiam i błagam o więcej. Totalnie zachwycona, mszczę się na małżonie nie zostawiając ani nawet złamanego kalmara 🙂 Mario natomiast decyduje się na pastę z owocami morza czyli tagliatelle z krewetkami , mulami, kalmarami w sosie winno-maślanym (48,-). No i super. Po chwili przychodzi przeuroczy Pan kelner i informuje, że można poszerzyć tą opcję do wersji de lux czyli wzbogacić o homara (cena w zależności od wagi, u nas chyba 50,-). Nie musiałam na niego patrzeć. Znałam odpowiedź. “Jes, pliz”. Czekam pięć, dziesięć, piętnaście minut i wciąż nic poza ummmm, ammmm, yhmmm. No dobra, ukradłam kawałek i już na nic nie czekałam. Wiedziałam, że to absolutna petarda. Bo tak było i wciąż jest, mam nadzieję!!!

Deser?! Oł noł pliz. Nie daliśmy rady. Nie dziwcie się. I tak ciężko było się podnieść.

Klimat

… bo klimat tworzą ludzie… Święte słowa! Może być najpiękniej, najcudowniej, najmodniej czy najciekawiej, ale jeżeli nie ma tego “czegoś” w powietrzu, a raczej w interakcji pomiędzy ludźmi, w tej sytuacji kelner-my, to nie ma “naj”.

Obsługa kelnerska na medal. Nie dość, że obcykany w daniach, smakach i winach. Z czym łączyć, z czym nie łączyć. To jeszcze niewidzialnie wciąż obecny i do tego naturalnie uśmiechnięty Pan kelner. Moją fascynację przepłaciłam kopniakiem pod stołem 🙂 Naprawdę długo nie miałam przyjemności być obsługiwana przez takich fajnych, luźnych, a zarazem profesjonalnych młodych ludzi. Brawo dla nich!!!

Tu jest pięknie i fajnie. Wystrój bardzo nowoczesny, trochę industrialny, trochę, a właściwie bardziej niż trochę nawiązujący do starych hal rybnych. Ale wciąż ciepło, klimatycznie, trochę nawet elegancko. Zdecydowanie jednak bez przesady. Luźna elegancja.

Pisze do mnie znajoma z prośbą o miejsce na fajną randkę. Po ślubie już długo, ale świętowali urodziny. W dodatku jej. Nie mogłam zawieść. Wiem, że oboje przepadają za seafood, więc piszę Seafood Staion. Czekam z niecierpliwością na jakieś echo, jakiś odzew. Czy dałam radę, czy raczej du……  🙂

Oto ich recenzja na stronie Seafood Station:

“Pyszne jedzenie, nietuzinkowe miejsce 🙂 Wybraliśmy się z mężem na kolację i to był strzał w 10 🙂 Polecam pastę z owocami morza, krewetki z grilla z czosnkiem i szalotką.  Dziękuję miejscaimiejscowki.pl za polecenie, tak jak pisaliście- jest smacznie, świeżo, miejsce klimatyczne na wyjątkowy wieczór. Dziękuję również Panu Michałowi – właściwy człowiek na właściwym miejscu – pełen profesjonalizm 🙂 na pewno wrócimy”.

Nieformalnie, dowiedziałam się nawet, że w związku z opóźniającym się daniem zostali poczęstowani podwójną lampką wina, nic tylko czekać i modlić się o opóźnienia 🙂

Dziękujemy kochani za zaufanie, a Was zapraszamy na najsmaczniejsze i najfajnjejsze owoce morza w Trójmieście. A może już byliście? Podzielcie się wrażeniami 🙂

 

You may also like

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *