Jesienny spacer po Paryżu

Jesienny spacer po Paryżu, żaden przewodnik, żadne Top 10 of Paris, ani pięć rzeczy, które musisz zrobić w Paryżu. Po prostu spacer, bo tak właśnie wyglądał nasz pobyt. Mieliśmy tylko dwie i pół doby aby poznać miasto.  O jakieś dziesięć za mało. Choć wydaje mi się, że na takie miasto jakim jest Paryż, żaden czas nie jest tym wystarczającym, żeby móc powiedzieć znam to miasto. No chyba, że się w nim mieszka.

Paryż … Miasto marzeń większości. Moje od dziecka. Spełniło się w pewien październikowy weekend. Czy Paryż jaki zobaczyłam jest tym o jakim marzyłam? Nie. Nie był mniej lub bardziej zachwycający, ani ładniejszy czy brzydszy. Był po prostu zupełnie inny. Każdy, kto nie był jeszcze w Paryżu ma pewnie inne jego wyobrażenie i każdy, kto w nim już był inaczej go odebrał. Dla mnie osobiście okazał się być piękny, nostalgiczny i bardzo romantyczny.

Miasto bardzo różnorodne właściwie pod każdym względem. Jednak chyba najbardziej pod względem narodowościowym, kulturowym, religijnym, ale też kulinarnym czy modowym. Miasto miłości, pocałunków, kultury, sztuki, historii, ale też wspaniałych knajpek, ciekawych ludzi i zapachu. Tak, zapachu. Ludzie pachną tam wyjątkowo intensywnie.

Tak jak pisałam wyżej nie będzie to żaden przewodnik, z pewnością też nikogo nie zainspiruję, a na pewno już Paryża nie odkryję miejscami o jakich Wam opowiem. Dlatego nie będzie też żadnych informacji historycznych (wychodzę z założenia, że takowe większość z nas posiada, a jeżeli jest inaczej to jest wiele profesjonalnych źródeł, które pomogą te zaległości nadrobić). Damy Wam za to kilka praktycznych informacji. Będąc tak krótko, staraliśmy się zobaczyć wszystko co wydawało się nam najważniejsze. Pokażemy Wam Paryż jaki już zapewne znacie, miejsca bardzo oczywiste, ale po naszemu. Zaproponujemy kilka fajnych knajpek, gdzie przycupnąć aby odpocząć i zjeść coś ciekawego, jednocześnie ciesząc się widokiem.

Wieża Eiffla

Chyba największy symbol Paryża. Majestatyczna i piękna. Widząc ją z daleka ciężko mi było uwierzyć, że to ona, że to ta prawdziwa, najprawdziwsza. To chyba dopiero w tym miejscu poczułam, że my naprawdę jesteśmy w Paryżu i marzenia się właśnie spełniają, tu i teraz. Ze względów oczywistych kolejki aby wejść na wieżę są potężne ok 2-3 godzin stania. Dlatego proponuje Wam ( jeśli planujecie wyjazd) zakupić bilety wcześniej przez internet. Cena biletu za pierwsze i drugie piętro 8 euro od osoby. Można wjechać jedną z trzech wind lub wejść schodami, 347 schodów na pierwszy poziom, 674 schody na drugi poziom, a na szczyt kursuje już tylko jedna winda. Za bilet na szczyt zapłacimy 13 euro.

Kolacja na wieży Eiffla

Na pierwszym piętrze wieży , a dokładnie 58 metrze znajduje się restauracja 58 Tour Eiffle Restaurant. Kolejne marzenie. Kolacja na Wieży, tej Wieży. Samo miejsce niestety nas nie oczarowało. Restauracja bardzo droga (ok. 100 euro/osoba za trzydaniową kolację z butelką wina). Za tą cenę człowiek już czegoś oczekuje. Choć dania były ciekawe. Kuchnia typowo fine dining. Przywitani zostaliśmy lampką szampana- chyba prawdziwego, bo na Michael Angelo to nie smakował. Bardzo okrojone menu ale konkretne. Do wyboru mamy przystawkę, danie główne i deser. Do tego wino- cała butelka 🙂 Na przystawkę  zamawiamy łososia oraz pasztet z kaczki, ten drugi wyśmienity. Danie główne w naszej wersji to dorada z risotto oraz wołowina w winie z bekonem i grzybami. Smacznie, ale bez zachwytu. Deser słodki, choć nasze rogale Św. Marcina smakują mi sto tysięcy razy bardziej.

Wiązałam sporę oczekiwania z tym miejscem, niestety na tym koniec. Wnętrze ciekawe, dość zimne, ale świetnie współgrające z metalową konstrukcją Wieży. To chyba największy plus restauracji. Przeszklone ściany i roztaczający się widok na Paryż. Zabrakło romantycznej, paryskiej muzyki w tle, pana grającego na pianinie oraz poczucia komfortu celebrując wieczór. Oboje mieliśmy wrażenie, że obsługa traktuje gości jak wycieczkę jadącą z Gdańska do Częstochowy na pielgrzymkę, która zatrzymała się na krajowej 7 w karczmie na schabowego. Szybko podać, szybko zabrać, z wymuszonym uśmiechem zapytać czy smakowało i czym prędzej pożegnać. Pozytywy: możliwość wypicia butelki wina na Wieży Eiffla 🙂 wjazd bez kolejki i możliwość wjazdu na drugi poziom. Negatywy: cena nie adekwatna do jakości!!!  Podpowiedź dla wybierających się do Paryża- wybierzcie się na Wieżę ok 16:00 jest szansa, że zobaczycie ją za dnia i po zmroku 🙂

Następnym razem zdecydowanie pójdziemy w ślady jednej z par, którą mijaliśmy w drodze na naszą kolację. Siedzieli sobie na kocyku na Polach Marsowych z wiklinowym koszykiem, z którego wystawały kanapki i butelka czerwonego wina 🙂 To było dopiero romantyczne!!!

Łuk triumfalny – Arc de triomphe

Pola Elizejskie (Champs- Élysées) to kolejne obowiązkowe miejsce, które całkowicie zaprzeczyło i zburzyło moją wizję Paryża. Bardzo nowoczesna, designerska i europejska ulica stolicy Francji. Na Polach znajdziemy sporo markowych sklepów, domów mody (można kupić np. bodziaka od Diora). Wiadomo, że śmietanka zawsze bawi się razem więc wszystkie sławy mieszkają po sąsiedzku. Mam na myśli domy mody sławnych projektantów takich jak Gucci, Louis Vuitton czy właśnie Dior. Na Polach znajdziemy też sieciówki typu H&M czy Zara, ale przede wszystkim mnóstwo knajp. Mało francuskich, za to bardzo nowoczesnych, dość drogich, a w większości z nich serwują burgery lub pizzę. W Paryżu niestety płaci się, nie za to co jesz i jakiej jakości, lecz za miejsce, w którym jesz.

Luwr – Louvre

Niestety mieliśmy przyjemność spotkać się z nim tylko z zewnątrz. Kolejka na ok. 4 godziny stania. A my niestety go nie mieliśmy. Zdecydowanie jednak jest to miejsce, do którego musimy i bardzo chcemy wrócić. Potęga, siła i niebywała elegancja. Te słowa dosłownie obrazują to co czułam podczas wizyty w, a raczej przed, obok i za Luwrem. Niegdyś pałac królewski. Dziś chyba najbardziej znane muzeum sztuki na świecie. Muzeum otwarte jest w poniedziałki, czwartki, soboty i niedziele od 9:00 do 18:00, a w środy i piątki od 9:00 do 21:45. Będąc tam koniecznie odwiedźcie ogrody Tuileries. Miejsce absolutnie magiczne, z którego roztacza się piękny widok na sam Luwr, ale i Wieżę Eiffla.

Katedra Notre-Dame

Gotycka katedra, której nazwę tłumaczy się jako Nasza Pani wzniesiona jest na wyspie Ile De La Cite. Groźna i piękna. Wspaniała architektura, której sławę przyniosła powieść Viktora Hugo “Katedra Marii Panny”. Podobno jeden z najczęściej zwiedzanych kościołów świata (13 mln turystów rocznie). Katedrę można zwiedzać od poniedziałku do piątku w godzinach od 7:45 do 18:45, w weekendy już od 7:15. Wejście do samej Katedry jest bezpłatne, należy jednak przygotować się na długie stanie w kolejce. Wejście na wieżę jest płatne 10 euro, a do skarbca 4 euro.

Montmartre

Miejsce, które zauroczyło nas absolutnie. Dla mnie osobiście, najbardziej paryska część Paryża. Wąskie, kręte uliczki, artyści ze sztalugami i masa klimatycznych kawiarenek.

Obowiązkowym punktem zwiedzania jest położona na wapiennym wzgórzu, 130 metrów nad poziomem Sekwany Bazylika Sacre Coeur czyli Bazylika Najświętszego serca.  Nazwa najprawdopodobniej wzięła się od św. Dionizego, który został tam ścięty przez Rzymian. Według legendy- bajki św. Dionizy zaraz po ścięciu miał wstać, podnieść swoją głowę i odszedł szukając bardziej godnego miejsca pochówku. Dlatego Montmartre – Mont des Martyrs czyli Wzgórze Męczenników. Aby dotrzeć do Świątyni należy pokonać 237 schodów, lub można wjechać kolejką linową. Bazylika otwarta jest codziennie od 6:00 do 22:30, a wejście na kopułę od 9:00 do 19:00, a zimą do 18:00, koszt 4,5 euro.

Aby dotrzeć na plac Tertre, chyba najbardziej rozpoznawany plac na Montmartre, należy skręcić w lewo (stojąc przed  Bazyliką Sacre Coeur). To właśnie tam malarze artyści rozstawiają swoje sztalugi i prace. Malują portrety i karykatury, a restauratorzy zapraszają do swoich małych knajpek. Na placu Tertre polecamy restaurację La Crémaillère 1900. Mieliśmy okazję spróbować żabich udek – 15 euro, zupy cebulowej – 10 euro oraz muli – 12 euro. Czas oczekiwania dość długi, ale zdecydowanie warto – dla podniebienia i ducha, bo widok obłędny.

Będąc na Montmartre koniecznie trzeba zatrzymać się na jednym z piękniejszych cmentarzy świata, który liczy około 20000 grobów, a w śród nich np. grób Èmile Zola, Dalidy czy Juliusza Słowackiego.

Z Montmartre schodzimy na plac Pigalle- czyli ten który słynie z kasztanów, których tam nie ma 🙂 Plac Pigalle to taka trochę czerwona ulica w Amsterdamie. Roi się od sex shopów, pole dance, barów i knajp. Zwieńczeniem tego kipiącego seksem miejsca jest Moulin Rouge, czyli Czerwony Wiatrak- wcześniej mieścił się w nim młyn, stąd nazwa. Moulin Rouge, miejsce gdzie narodził się kankan.

Gdzie zjeść

Fajną alternatywą dla kolacji na Wieży, jest kolacja z widokiem na Wieżę. Polecamy Wam fantastyczną włoską pizzerię Capriccio Il Sorrentino z mega widokiem i prawdziwie włoską pizzą.

La Favorite świetna włoska knajpka typu kantyna. Podają świetną pizzę, bardziej przypominającą zapiekankę i wino mają niedrogie 🙂 Znajdziecie ją w IV dzielnicy Paryża, która z resztą słynie ze sporej ilości restauracji i brasserie.

Lodziarnia Amorino niedaleko Katedry Notre – Dame. Pysznie kremowe włoskie lody z francuskim dodatkiem w postaci makaroniku.

Wiem, wiem … Paryż, a Wy nas tutaj włoskim zasypujecie. No, ale co zrobić jeżeli żabie udka, ślimaki, cebulowa, naleśniki i tosty posmakowane ale chemi nie było. A włoskiego tyle tutaj, a Ty tęsknisz za Włochami? No to jesz 🙂

 

Paryżu wrócimy z pewnością. Na dłużej i bardziej intensywnie.

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *