Fabryka Japońskiego Makaronu – czyli warszawskie UKI UKI

UKI UKI

Jesteśmy w Warszawie, naszej pięknej stolicy. Teraz jeszcze piękniejszej bo przyozdobionej milionem światełek i dekoracji bożonarodzeniowych, które wprowadzają nas w nostalgiczny nastrój.

Spacerujemy, zwiedzamy … wpadamy w zachwyt i stajemy sie głodni. Pytamy Borysa na co ma ochotę. Jak pewnie przypuszczacie odpowiedz jest Vitaliano, Makaroni. Szybki rekonesans, sprawdzenie naszej listy must eat i po kilku minutach mamy rozwiązanie – UKI UKI.

Już od samego wejścia zdajemy sobie sprawę, że wybór był doskonały. Surowe drewno, szarość na ścianach, kolorowe siedziska i bajeczny zapach magicznych japońskich potraw dobiegający z open kitchen.

Przemily kelner wita nas z niewymuszonym usmiechem i prowadzi do jednego ze stolików. Podaje nam karty i daje chwile do zastanowienia. Szeroki wybór Udon trochę nas onieśmiela, szczególnie dlatego, że nie jesteśmy ekspertami kuchni japońskiej, no może poza sushi 🙂

Czytając nam w myślach, albo po prostu widząc nasze niezdecydowanie z odsieczą pojawia się przeuroczy kelner.

Z anielską cierpliwością tłumaczy i poleca danie za daniem przy okazji bawiąc się z Borysem w ‘podaj złap i odrzuć’ (kartę menu) 🙂

Ostatecznie decydujemy się na Ebi Curry Udon (makaron udon al dente, rosół wieprzowy curry, smażone warzywa i krewetki w tempurze), Goma Ramen (makaron ramen, bulion sezamowy, duszona wieprzowina, świeże warzywa, jajko) oraz Udon zestaw dziecięcy.

W oczekiwaniu na ucztę przyglądamy się restauracji. Naszą uwagę przyciągają japońskie dodatki, origami, obrazy, książki elegancko wplecione w ogólny wystrój. Stoliki rozstawione w idealnych odległościach, niezbyt blisko siebie, jednocześnie nie za daleko, dając tym samym komfort i poczucie prywatności gościom.

Z zadumy wybija nas przesmaczny zapach zbliżających się potraw. Borys z szałem w oczach pochłania swoją porcję, część mojej oraz krewetki Mariusza. Mimo iż nasze porcje zostały znacznie uszczuplone i tak zachwycamy się ich finezyjnym podaniem, zapachem i smakiem.

Ramen chodził za mną od dawna i próbowałam znaleźć go w trójmiejskich knajpach, niestety niewystarczająco skutecznie. Uki Uki spełniło moje smakowe zapotrzebowanie i chęci. Wyjątkowy, aromatyczny i ten makaron!!! Udon najlepszy jaki dotychczas mieliśmy możliwość spróbować.

A danie dziecięce skradło nasze serca. Rzadko kiedy się spotyka w knajpach azjatyckich kartę menu dla dzieci. A już w ogóle, żeby danie podane było na dziecięcym talerzyku z wizerunkiem Doraemona- japońskiego kota, bohatera mangi i anime. Do tego lizaczek na deser!!! Jeśli więc zastanawiacie się czy Wasze pociechy ogarną kuchnię japońską – UKI UKI jest świetną opcją żeby spróbować. Gwarantuję, że będziecie zadowoleni ( zarówno duzi, jaki i mali).

UKI UKI brawo Wy!!! Szanuję restauracje, które dbają o najmłodszych, pozwalając tym samym na próbowanie nowych smaków, których umówmy się w domu nie przygotujesz 🙂

Tak, to był świetny wybór … No ale mój mąż nie byłby sobą, gdyby nie zamówił w ostatniej chwili deseru, Lody Matcha (lody z zielonej herbaty matcha, syrop muscovado). Prosty, zwyczajny ale jaki pyszny. Uwielbiam !!!

Z pełnymi brzuszkami, z uśmiechem na buzi, wypełnieni japońskim duchem opuszczamy to magiczne miejsce, piękną wyspę pośrodku morza betonu i powolnym krokiem kierujemy się w głąb świątecznej Warszawy.

UKI UKI dziękujemy !!!

You may also like

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *