Aiöli inspired by Gdańsk – czy naprawdę #AiöliCięZadowoli?

Kto nie lubi dobrej włoskiej pizzy? Czy burgerów, albo owoców morza?! Poza moją babcią, ciocią i kilkoma koleżankami, no i jeszcze paroma innymi osobami to chyba nie znam… Uwielbiamy smaki Hiszpanii i Włoch, właściwie wszystkie, byle nie trzeba gotować 🙂

Luźny dzień, mamy w planie klika spraw w Gdańsku i pierwsza myśl jaka mi się nasuwa to OBIAD!!! Gdzie zjemy?! Jesteśmy z młodym, więc fajnie ogarnąć coś z mini ‘pz” czytaj placem zabaw. Dobra nie bądźmy zbyt wymagający, wystarczy, że będzie dobre “vitaliano” wg. naszego syna spaghetti 🙂

Aiöli inspired by gdańsk

Wiedzieliśmy o istnieniu, ale wcześniej było nam nie po drodze. Od pierwszego razu do dzisiaj, dzień kiedy pisze ten post, zdążyliśmy być tam już 4 razy! Chyba nie muszę pisać, że się zachwyciliśmy i oszaleliśmy na punkcie Aiöli?!

Wchodzimy do starego budynku McDonald’s zaraz obok CH Manhattan we Wrzeszczu i poznajemy Aiöli. Miłość od pierwszego wejrzenia. Jestem bardzo urzeczona miejscem w całości. Wystrój bardzo industrialny, ale ten cieplejszy. Pewnie to sprawka, wiecznie uśmiechniętej obsługi, ale również całkiem sporej publiczność w postaci gości, jak i bujnej roślinności, no i tych zapachów… O matko! Jest 23:00 a mi ślinka cieknie na samo wspomnienie. Cegła w połączeniu z gołymi rurami, murami, kablami i ciepłym drewnem, to zdecydowanie mój klimat, a jeśli jeszcze do tego dodamy sporo fajnej zieleni w postaci roślin, to już w ogóle kocham!

Jest średnio ciepły dzień jak na Trójmiasto przystało 🙂 więc ciesząc się tym, że wciąż ciepły, nie ważne, że średnio, decydujemy się na stolik na zewnątrz. Fajny ogródek, a raczej podwórko, bo jak nazwać coś co jest przed budynkiem i trochę jakby z boku?! Ogródek bardziej kojarzy mi się z tyłem domu, więc niech zostanie podwórko, patio itd. Pięknie, naturalnie, nawiązując do Trójmiasta i morza. Można usiąść w koszu plażowym albo pod parasolem z żagla.

Zamawiamy, a raczej młody, przekraczając próg Aiöli wykrzykuje “Vitaliano i krewety Pani proszę :)”. My wybieramy Seafood tapas, przewspaniale zrobione krewety i kalmary w panco z sosem aiöli, sosem aiöli raita, cytryną oraz piadą z czarnuszką. Po powrocie z Grecji, gdzie głównym moim daniem na śniadania, obiady i kolacje były owoce morza, przyznam, że petarda!!! Wiem, że włoskie, hiszpańskie znacznie różnią się od greckich. Nie mniej jednak, te w Aiöli mnie kupiły absolutnie. Cena za 310 g (39,99 ,-)

Borys dostał swoje ukochane Vitaliano czyt. Spaghetti z sosem z pomidorów Pelati z bazylią i oregano, pomidorkami cherry oraz serem ricotta i świeżą bazylią w cenie (13,90,-) za niemałą porcję. Jeśli prosił o dokładkę, a do żarłoków nie należy, nie muszę się rozwijać, że było absolutnie wspaniałe! W dalszej kolejności na stół wjeżdża pizza salami piccante 690 g. (32,90,-). Prawdziwie włosko-cienka, chrupiąca pizza z oryginalnymi włoskimi dodatkami zamiast salami z Auchan. Fusiollini Sephia, czyli krewety, kalmary w białym winie i czosnku z parmezanem i czarnym makaronem. Nie mogliśmy odmówić sobie BBQ Rum Burger czyli 200 g wołowiny, boczek, ser Dor Blue, czerwona kapusta marynowana, pomidor, rukola, sos BBQ ok. 440 g.- (32,90,-)  Nie, nie, nie wszystko dla naszej trójki 🙂 Byliśmy większą ekipą 🙂

AAAA, zapomniałam o deserze. Koniecznie szarlotka, która nie jest typową szarlotką (14,90,-). Wyglądała bardziej jak tiramisu, podana w szklance, warstwowa itd. Po bliższym kontakcie, zauważyłam jabłka. Kompozycja inna, ciekawa… Smak, znokautował moją szarlotkę, a ponoć robię całkiem niezłą i wszystkie inne, jakie znamy. Karty deserów nie ma, należy pytać miłych kelnerów, codziennie coś innego.

Aiöli dla dzieci

Uwielbiam restauracje, które nie zapominają o dzieciach, oczywiście można postawić huśtawkę i kupić kilka zabawek, które za chwilę będą, a właściwie, nie będą wyglądały. Ale jeżeli widzisz, że w danym miejscu dzieci są naprawdę mile widziane… I nie tylko dlatego, że karta menu specjalnie dla nich, że mini kącik zabaw, gdzie rządzą głównie drewniane zabawki francuskiej firmy Janod, że jest przewijak w toalecie. Ale przede wszystkim dlatego, że gdy młody już zaczyna marudzić, jest głodny i chce już swoje ukochane Vitaliano, przesympatyczna, wiecznie uśmiechnięta pani kelnerka po 2 minutach przynosi to Vitaliano, lizaczka na pocieszenie, a na odchodne dostajemy balonik. To wiesz, że to miejsce jest bardzo przyjazne dzieciom. Ponadto, w weekendy Aliöli zaprasza dzieci na warsztaty z języka angielskiego oraz wspólną zabawę.

Nie tylko na obiad

Aiöli na śniadanie, obiad, romantyczną kolację, obiad z rodziną, z dziećmi, ze znajomymi, wszystko razem albo i osobno. Ale również fajna miejscówka na wieczornego drinka przy muzyce puszczanej spod DJ’wskiego biurka.

 

#AliöliCięzadowoli, nas absolutnie tak, a Was? 🙂

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *