Hotel Sofitel Grand Sopot – czy na pewno taki Grand ???

Hotel Sofitel Grand Sopot dla mnie zawsze pozostanie po prostu Grand Hotelem lub Grandem, naszym sopockim Grandem. Hotel inny niż wszystkie i wcale nie dlatego, że luksus, że złoto i czerwone dywany, ale z powodu kultury i historii tego miejsca. Pamiętam, że już jako mała dziewczynka marzyłam o spędzeniu nocy w tym miejscu i obiecałam sobie, że kiedyś to spełnię. I spełniłam, a raczej mój mąż zabierając mnie tam na naszą rocznicę ślubu.

Miejsce z historią

Pisząc o Grandzie nie mogłabym pominąć tej ważnej, jak nie najważniejszej kwestii. Hotel zbudowany został w 1924 roku głównie z myślą o gościach pobliskiego kasyna. Nie bez powodu nazywał się wówczas Casino Hotel. Swoje oficjalne otwarcie miał w roku 1927 i był najbardziej luksusowym, drogim i prestiżowym hotelem w Sopocie. W 1931 roku posiadał już swoje prywatne, bardzo luksusowe kasyno. W 1939 roku Grand stanowił Kwaterę Główną Adolfa Hitlera ( pokoje: 251,252,253). W 1946 Casino Hotel stał się Grand Hotelem.

Grand Hotel gościł i wciąż gości wiele znakomitych postaci, od prezydentów, polityków, po gwiazdy światowej sławy, takie jak Fidel Castro (pok.226), Marlena Dietrich, Greta Garbo, Charles de Gaulle (pok. 226), Annie Lenox, Czesław Miłosz, Ignacy Mościcki, Sławomir Mrożek, Agnieszka Osiecka i wielu innych wielkich i wybitnych.

Grand Hotel dzisiaj

W roku 2006 hotel został odnowiony oraz zmodernizowany, tym samym kwalifikując się do najwyższych standardów hotelowych w kraju. Pięciogwiazdkowy hotel obecnie należy do sieci hoteli Sofitel i oferuje swoim gosciom sporo luksusów. Na terenie obiektu znajduje się już wcześniej wspomniane kasyno, strefa wellness & spa, pokój zabaw dla dzieci, fantastyczna restauracja z widokiem na morze, bar z wyświetlanymi na ścianie czarno-białymi filmami niemymi oraz magiczny ogród, w którym można napić się kawy, zanurzyć w książce czy delektować się winem tuż przy tańczącej fontannie. Bezpośrednio z ogrodu można wejść na prywatną plażę z leżakami, ręcznikami oraz kelnerami, którzy dostarczają gościom napoje oraz zamówione wcześniej przekąski. Czy nie brzmi to jak raj?!

Grand naszymi oczami

Czytając jednego z moich najwspanialszych, Janusza L. Wiśniewskiego ” Grand” byłam pewna, że marzenie z dzieciństwa musi się ziścić. Bardziej niż czegokolwiek wtedy, pragnęłam spędzić tam kilka chwil. Bardziej poczuć klimat książki, historii, ale nie tylko. Chciałam przejść się tymi samymi tajemniczymi hotelowymi korytarzami, dotykać tych samych numerów na drzwiach, siedzieć na tych samych kanapach i pić z tych samych kieliszków. Nasza rocznica ślubu! Mąż dał radę bardziej niż zawsze 🙂 Spełnił moje marzenie. Staliśmy się obywatelami Granda na jedną noc, długą noc, bo żałowaliśmy czasu na sen. Czy czuliśmy się jak bogacze? Ważniacy? Czy inne sławy? Nie, ani przez chwilę. Atmosfera panująca w hotelu jest bardzo przyjazna dla przeciętnej Ani i Mariusza z Trójmiasta. Obawiałam się niepochlebnych spojrzeń z okazji moich dżinsów zamiast luksusowej garsonki, a Mario chrząknięć z powodu niezmienionych trampek na mokasyny. Gdy tylko przekroczyliśmy drzwi hotelowe i znaleźliśmy się przy recepcji, zrozumieliśmy, że nasze obawy były niepotrzebne. Panuje tu wszechobecny luz, pełna akceptacja i klimat. Klimat miejsca, historii, legend, kultu, ale również braku przesady. Ok, jest elegancko, ale nie na tyle, żeby niekomfortowo czuć się tu w trampkach, jednocześnie nie mając wyrzutów, że zachowujesz się nieprzyzwoicie będąc w dżinsach. Elegancko bez przesady, luksusowo dla zwyczajnych, historycznie dla każdego i klimatycznie dla znających miejsce, bo klimat nie wynika tu z aranżacji wnętrz lecz z historii i legend tu śpiących.

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *