Hotel Młyn Klekotki Resort & Spa

Hotel Młyn Klekotki, fajna nazwa, myślę sobie przeglądając ‚internety’. Chwilę później znajdowała się już na naszej liście miejsc do odwiedzenia. Urodzinowy prezent-niespodzianka dla mojej mamy. Kocha klimaty niebanalne, inne i uwielbia podróżować (wykapana ja – a raczej na odwrót 🙂 ).

We wtorek mówię : „Mamik, w sobotę rano jesteś spakowana na 2 dni”

Mamik: „Dżizas, ale gdzie jedziemy ?”

Zadając to pytanie, wiedziała,że nie ma szansy na odpowiedź. Gdy tylko wjeżdżamy do Klekotek, przestraszona mamrocze pod nosem :

„Dziecko, gdzie Ty mnie wywiozłaś, przecież to jest jakaś dziura totalna” 

Chwilę później skakała jak dziecko, z resztą z dzieckiem (Borysem) ze szczęścia i podniecenia tym miejscem.

Hotel Młyn Klekotki

Osada młyńska położona na Zachodnich Mazurach, w lesie z dala od … wszystkiego.  Wszystkiego co może zakłócić chwilę sam na sam z naturą. Hotel Młyn Klekotki to XVII wieczny młyn, który został przeobrażony w absolutnie klimatyczny kompleks hotelowy, składający się z kilku budynków: młynu, domu młynarza, stajni, dworu oraz spa. Wszystkie zaadoptowane jako apartamenty i pokoje hotelowe. Pokoje na terenie osady urządzone w duchu kultury dalekowschodniej. Uwagę przykuwa wspaniałe Sento Spa, znajdujące się w starej stodole, które po japońsku oznacza kąpiel.

Osada młyńska w Klekotkach oferuje czystą naturę. Trochę dziki, ale cudownie naturalny ogród, trochę japoński, trochę nasz, ciągnie się właściwie nieprzerwanie wzdłuż jeziora. Z jednej strony las, z drugiej woda (w gratisie milion komarów) dochodzimy do tzw. chińskiego mostku (dla mnie bardziej japoński, ale znawcą kultury wschodniej nie jestem). Idealne miejsce na kawkę, książkę, chwilę zadumy.  Po drugiej stronie jeziora ciągnie się dla odmiany ścieżka energii drzew. Wśród nich:  Czeremcha, Buk, Klon i 600 letni Dąb. Drzewa oznaczone tabliczkami.  Dziadek Miodek, napisałabym ‚miły pan do towarzystwa’, ale to nie brzmi przyzwoicie, więc zostanę przy przesympatyczny animator z doskoku, regularnie prowadzi na terenie Młyna nordic walking tą właśnie ścieżką, a po męczącym spacerze zaprasza gości do wspólnego pieczenia chleba w murowanym piecu nad jeziorem przy „samorobnej” nalewce.  Pozdrawiamy Dziadku 🙂 Całe obejście objektu utrzymane jest ze smakiem, z dbałością o szczegóły. Sporo  magicznych zaułków z leżakami i stolikami. Pod chmurką, w zacisznym miejscu znajdziecie również jacuzzi, boisko do siatkówki, mini golf oraz korty do tenisa.

Kuchnia w klekotkach jest typową kuchnią „slow food”. Domowo, zdrowo i naturalnie. W ogrodzie na terenie Młyna jest kilka ogródków kucharza z ziołami, przyprawami i warzywami, które w finale lądują na talerzach gości.

Restauracja bardzo ciepła, przytulna i klimatyczna, z najpiękniejszym ogródkiem ever. P.S. zdjęcia może słabo wyraźne, bo walczyłam z nietoperzem, który wleciał do środka gdy je robiłam 🙂 Nie, to nie jest żart. Tak, sporo ich tam 🙂

Mimo latających myszek, nie straciliśmy apetytu i zamówiliśmy udko z kurczaka duszone w cydrze oraz placki ziemniaczane z  cukinią i gołąbka. Wszystko bardzo domowe, smaczne choć porcje niezbyt duże. Nasz młody najadł się średnio, my w miarę. Jedno szczęście, że Mario nie pojechał z nami 🙂 Nieprzejedzeni decydujemy się na deser. Klekotkowe lody naturalne oraz sernik z porzeczkami. I tu absolutne ukłony. Mogłabym jeść te lody na śniadania, obiady i kolacje. Sernik nietypowy, inny niż te, które jadłam do tej pory. Bardzo lekki, trochę kwaśny, ale zdecydowanie przepyszny.

Klekotki posiadają swoją prywatną winiarnię w piwnicy. Niestety otwierana tylko na życzenie, po wcześniejszym umówieniu. A szkoda, bo takich miejsc jest stosunkowo mało i jestem przekonana, że większości gościom nie udaje się pobawić w smakowanie wina, choćby bardzo chcieli.

Pogoda nie była dla nas zbyt łaskawa więc trzeba było sobie jakoś poradzić … Rodzice małych dzieciaczków zrozumieją 🙂 Bawiliśmy się między innymi w szukanie ślimaków, dżdżownic, żabek itd, ale gdy już z kaloszy wypływała woda trzeba było zmienić koncepcję. Na terenie Młyna, dokładnie w budynku Dworu  znajduję się biblioteka / czytelnia z kominkiem. Pomieszczenie przeszklone z ogromnymi kolorowymi pufami, workami do siedzenia. Przy młodym opcja zanurzenia się w lekturze raczej nie wchodziła w grę, zabawa na pufach zdecydowanie tak. Fajnie miejsce, idealne na chwilę sam na sam z książką i lampką wina 🙂 Czasem trzeba jednak dostosować zamiary do panujących realiów i wtedy też jest fajnie, liczy się kreatywność.

Gdy tylko, choć na chwilkę przestawało lać, biegliśmy na plac zabaw. Na ogromnym terenie na najmłodszych czeka trampolina, huśtawki, zjeżdżalnia, piaskownica, piłki oraz baaardzo dużo kilometrów zielonej trawki.

Miejsce bardzo klimatyczne, naturalne, trochę dzikie. Idealne na romantyczny wyjazd, ale też  bardzo fajne na weekendowy wypad z dzieckiem. Hotel Młyn Klekotki często wybierany jest na wesela, swoją drogą wcale mnie to nie dziwi, sama chętnie potańczyłabym tam w białej sukni te kilka lat temu, zaledwie 9 🙂 Piszę o tym dlatego, ponieważ  podczas naszego pobytu odbywało się tam wesele i niestety nikt nas o tym wcześniej nie poinformował. Wesele jak wesele, wiadomo głośno. Nie uciszysz gości weselnych, a tym bardziej nie poprosisz żeby zakończyli imprezę bo Twoje dziecko nie może spać.  Warto przed przyjazdem zapytać o planowane imprezy typu wesele, tak ażeby nic nie zakłócało Wam pobytu. Nie zapomnijcie zabrać preparatów na komary 🙂

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *