Dom nad łąkami- tam gdzie nowoczesność spotyka się z naturą

Jest takie miejsce, które żyje własnym życiem, a  czas płynie własnym tempem. Gdzie nowoczesność połączona z naturą tworzą wyjątkowy duet.  Dom nad Łąkami. Marzył nam się od dawna, jednak z racji jego ogromnej popularności, trudno o wolny termin. Wzieliśmy pierwszy wolny, wypadał na początek października. Co tam pogoda, jesień przecież jest piękna. Nie wzięłam jednak pod uwagę, że w październiku Mario jest wyjechany …

Ok, pojadę sama z młodym. „Zwariowałaś chyba, sama z dzieckiem w lesie” słyszałam z każdej strony. No dobra może trochę przesadziłam, ale zaraz zwariowałam?! To namówiłam kumpelę 🙂 I pojechałyśmy 🙂

dom nad łąkami

Dom nad Łąkami zanjduje się na Pojezierzu Brodnickim w miejscowości Zbiczno, jakieś niecałe dwie godzinki z Trójmiasta (przy dobrych wiatrach). Nie wiem dlaczego wmówiłam sobie, że Nad Łąkami jest jedynym takim, gdzieś głęboko w lesie. Co z resztą, napawało mnie dodatkowym podekscytowaniem. Po dotarciu na miejsce, okazało się, że nie będzie imprezy halołinowej bo mamy całkiem sporą grupkę sąsiadów, co ucieszyło chyba najbardziej mojego męża 🙂




Nad łąkami to mały, ale przy tym nieziemsko klimatyczny i dość dizajnerski domek. Na parterze mamy salon z tzw. „kozą” (to tu nauczyłam się palić w kominku), ale bez TV i wi-fi!!! Tak, to nie żart. Istnieją jeszcze ludzie na tym świecie, którzy tak sobie organizują wypoczynek i powiem Wam więcej, mega mi sie to podobało. Nie, nie wyrzuciłam TV po powrocie do domu, ale odpoczynek od niego (choć i tak daleko mi do uzależnienia) był cudowny. Salon łączy się z otwartą i świetnie wyposażoną kuchnią.

Na piętrze dwie przytulne sypialnie. Z jednej oglądamy gwiazdy przez okno w skośnym dachu, a z drugiej … no cóż wchodzimy do lasu. Jedna ze ścian jest całkowicie przeszklona, co sprawia wrażenie (zwłaszcza w nocy) jakby jej w ogóle nie było. To właśnie z tej sypialni można rozmawiać z drzewami, dotykać ich i pogłaskać skaczące po nich wiewiórki (tak z przymróżeniem oka). Zastanawiam się, czy poza spaniem w namiocie byłam nocą bliżej natury. I powiem Wam, że nie. Namiot zamkniesz i nie widzisz co się dzieje na zewnątrz (no, chyba, że macie przezroczysty).  W tej sypialni niby próbujesz zasnąć, ale wciąż wypatrujesz, nasłuchujesz i szukasz … Niezwykle głębokie doznanie.








co robić z dzieckiem?

Same z trzylatkiem gdzieś nad jeziorem w totalną niepogodę. Do tego brak placu zabaw, tv, słońca, taty i w ogóle wszystko nie tak … Rodzice maluchów pewnie domyślają się do czego zmierzam 🙂 Otóż błąd 🙂 Jest sporo ciekawych rzeczy dla małych odkrywców świata. W naszym przypadku kalosze i przeciwdeszczówka, uratowały nam ten wyjazd 🙂 Było skakanie przez, a raczej „W” kałuże, spacerek nad jeziorko i oczywiście rowerek – bez niego sie nie ruszamy z domu. Fajne i puste drogi w pobliżu, gdzie bez stresu pozwalasz maluchowi jechać kilka metrów przed sobą.

Dla starszych, na wyposażeniu domku znajdziecie gry planszowe, masę książek i hamak – ten ostatni dla każdego, ale zńow,  nie na każdą pogodę. My rozkładałyśmy i chowałyśmy naprzemiennie, więc po 10 turze spasowałyśmy 🙂





Idealne miejsce na wypoczynek w duchu slowlife, gdzie nic nie musisz poza byciem blisko natury i bliskich.

Marzy mi się powrót do domu nad łąkami z moimi dwoma mężczyznami i wypicie kawki w piżamie na hamaku. A potem skakanie do kałuż, tym razem bez kaloszy, kurtki i czapki 🙂


Do zobaczenia Nad Łąkami 🙂

You may also like

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *