KRETA- Romantyczny RETHYMNON i rajska ZATOKA BALOS

Pełna nadziei na spokojny lot z dwu i pół latkiem, w końcu startujemy o 21 ( jego pora zasypiania). Będzie spał, będzie git, myślę sobie.
Małżon bardzo szybko pozbawia mnie nadziei.
No co Ty, przecież on nie zaśnie, nie przegapi takich wrażeń.
Znów miał rację. Nie zasnął. Był bardzo podekscytowany. W końcu wakacje!!!
Jesteśmy o trzeciej nad ranem w hotelu. Młody śpi, a my rozpoczynamy powitalną butelkę wina. No przecież trzeba uczcić ten moment, który uwielbiamy najbardziej. Początek czegoś nowego, czegoś nieznanego.
Pierwszego dnia najczęściej pozwalamy sobie poleniuchować. Plażować, basenować i oddawać się uciechom jakie serwuje hotel. Tym razem jest tak samo. Pogoda nas może nie zachwyca, słońca nie widać i jest jakby burza. Niemniej jednak nie zmieniamy planów i zostajemy w hotelu starając się opalić 🙂
Tydzień na tak sporej wyspie jak Kreta to stosunkowo mało, biorąc pod uwagę, że raczej należymy do ludzi, którzy uwielbiają zwiedzać. Robimy szybki plan tygodnia. Dwa dni relaxu, cztery dni jeżdżenia po wyspie i ostatni dzień ładowanie akumulatorów nad wodą.

 

Niezdobyte Ideon Cave

Na pierwszy dzień naszych wojaży obieramy jaskinię Ida (Grota Idajska, Ideon Cave, Ideon Andron).
Jaskinię rozsławia mit, że to właśnie w niej Rea schowała Zeusa, aby go uchronić przed ojcem Kronosem, który zjadał swoje dzieci w obawie przed spełnieniem przepowiedni, iż jego dziecko pozbawi go władzy.
Jaskinia znajduje się na wschodnim zboczu góry Psiloriti, ok. 20 km od wioski Anogia. Niestety, nie udało nam się do niej dotrzeć. Po prawie dwóch godzinach jazdy krętymi, szutrowymi i stromymi drogami, przejeżdżając przez malutkie greckie wioseczki, gdzie turystyka jeszcze nie zawitała i najprawdopodobniej już nie zawita, mijając setnego kota i pięćdziesiątą kozę, gubimy się, a raczej nie możemy znaleźć wjazdu. Okazuje się, że wybraliśmy nie tą drogę i dojeżdżamy z innej strony, a z tej akuratnie się nie da. Mąż pasjonat mitologii- nie muszę pisać jak wściekły. Nadrobimy Jaskinią Dikte – myślę sobie.
– Kochanie, ale wiesz, ta nie jest tak wspaniała jak Dikte, którą zobaczymy już niedługo. To w niej podobno narodził się Zeus
Uffff mamy to. Jest uśmiech na twarzy. Tym razem nie mogę nawalić. Musimy tam dotrzeć.
I dotrzemy, ale o tym później.

 

Agia Galini

Po tej nieudanej próbie podbicia Ideon Cave  zatrzymujemy się w cudownym miasteczku Agia Galini nad samym morzem. Siadamy w klimatycznej tawernie Acrogialii, gdzie delektujemy się chrupiącymi kalmarami, krewetkami i sałatką grecką. Wino od razu poprawia nam nastroje i jesteśmy  gotowi na podbój Rethymnon.
Wiecie, że wino na Krecie bardziej opłaca się zamawiać na karafki? Karafka 0,5 l kosztuje 3,5 euro a lampka 125 ml 2,5 euro 🙂


 

Rethymnon

Po godzinie jesteśmy w przeuroczym mieście Rethymnon. Cudowna starówka z wąskimi uliczkami wypełnionymi klimatycznymi knajpami sprawia, że czuję się jak w Wenecji. Bo to właśnie Wenecjanie nadali mu ten klimat próbując przekształcić cale miasto w ośrodek handlowy.
Zwiedzamy Fortezza Castle, czyli potężną fortecę wenecką. Roztaczający się z niej widok na morze i miasto zachwyca niebotycznie.
Spragnieni robimy chwilkę przerwy i siadamy w magicznym miejscu „Castelo Restaurant”, która mieści się w jednej z wąskich uliczek starego miasta. Pijemy winko i jemy owoce. Delektujemy się chwilą i tym co nas otacza. Klimatem tych maleńkich knajp, zapachem świeżych pomidorów i widokiem uśmiechniętych tubylców.

Kolejnym punktem naszego „ must see” jest Rimondi fountain. Niewiele brakowało, a przegapilibyśmy ją. Na pierwszy rzut oka nie robi ogromnego wrażenia, ale ma coś w sobie. Urzeka swoją prostotą.
Na kolację zatrzymujemy się, a raczej zostajemy wciągnięci przez młodego 🙂
Mouragio Maria – tak nazywa się knajpka.
Restauracja rodzinna, posiada dwie sale zabaw. Niestety, stan tych placów pozostawiał wiele do życzenia. Zabawki były połamane i brudne, a ściany z wymalowanymi postaciami z bajek, obdrapane. Ale czego się nie zrobi dla zjedzenia ciepłego posiłku, gdy dziecko świetnie się bawi w basenie z piłkami 🙂

 

Zatoka Balos

Docieramy po dość długiej drodze ( 220 km z hotelu)  do najpiękniejszej plaży jaką widziałam. Niestety, nie wiemy jeszcze jednej ważnej rzeczy.
Nie wiemy tego, że od parkingu,  gdzie musimy zostawić auto,  do plaży dzieli nas milion ‚schodo-kamieni’- ok. 2 km stromej drogi w dół, którą można pokonać pieszo lub korzystając z opcji donkey-taxi.
Widzimy tłum ludzi schodzących, kilku wchodzących, wszyscy się uśmiechają, ci wchodzący może ciut mniej, ale dają radę. To i my damy. Idziemy.
Po jakiś 30 minutach jesteśmy na rajskiej wyspie.
Lazur wody i miękkość niemalże białego piasku wynagradza wszystko, nawet wizje powrotu ze śpiącym dwu i pół latkiem  na rękach.
Chwilo trwaj!!!
Płyciusieńka, przeźroczysta i ciepła woda pozwala nam wariować bez końca. Borys w swoim żywiole. Powtarza wciąż
– Mamuś głębiej. głębiej!
– Ale synuś, tu się nie da głębiej 🙂

To miejsce jest naprawdę warte zobaczenia, ale rozważcie opcję płynięcia promem z portu w Kissamos , zwłaszcza gdy podróżujecie z dzieckiem.
Warto zabrać ze sobą jakieś przekąski i wodę , na plaży nie ma żadnej tawerny ani sklepu.

 

Chania

Po dość męczącym, ale bez wątpienia najfajniejszym plażowaniu, udajemy się do Chanii.
Portowe miasto założone przez Wenecjan z piękną starówką oraz nadmorską promenadą, znów oferuje sporo klimatycznych miejsc, gdzie można przysiąść, nacieszyć oko i podniebienie.
Tym razem wybieramy knajpkę Petridis Restaurant w samym porcie, mając tym samym widok na latarnię morską. Standardowo zamawiamy owoce morza. Nie możemy się nimi najeść, są tak pysznę!!!

Serwujemy sobie jeszcze spacer starym miastem, upajając się widokiem kamienic, balkonów z wywieszonym praniem i tubylców siedzących na schodach. Dochodzimy do wniosku, że im głębiej w miasto, tym ciekawiej i bardziej grecko. Knajpki są bardziej urocze, uliczki spokojniejsze i ceny znacznie niższe. Nadbrzeże Chanii jest bardzo turystyczne. Tawerna obok tawerny, milion sklepików z pamiątkami i jeszcze więcej turystów.
Warto również wpaść  do muzeum morskiego znajdującego się na terenie bastionu Firkas przy promenadzie nadmorskiej od strony zachodniej.

 

Cdn 🙂

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *